Czy budowanie marki osobistej w 2027 roku będzie miało jeszcze sens?
Nadal jesteśmy ciekawi drugiego człowieka, jego realnej opinii, perspektywy, doświadczenia.
Jak widać pewnie po dacie, mamy dziś 13.10.2026, godzinę 7:00, a ja właśnie piszę wpis na bloga. Sama, bez AI, niczym za starych, dobrych czasów. 🙂
Dlaczego i po co?
Głównie dlatego, że za moment będzie premiera mojej strony internetowej i Pan Hubert dał mi za zadanie przygotowania 3 wpisów na “firmowego” bloga. Celowo słowo firmowego wzięłam w cudzysłów, gdyż moja firma, to właściwie ja. A ten wpis będzie dotyczył budowania marki osobistej.
Jednak wróćmy jeszcze na moment do tego, dlaczego piszę ten post sama i co więcej, nie poproszę nawet AI, aby sprawdziła mi literówki.
Jako osoba kreatywna w biznesie, pełniłam często funkcję czata, zanim jeszcze powstał. Pomagałam innym pisać teksty, sprawdzałam interpunkcję i ortografię 😅 Miałam tak zwane lekkie pióro i chętnie korzystałam z tego zasobu.
Nie oznacza to, że kiedy zostałam zastąpiona, czułam żal i rozgoryczenie. Wręcz przeciwnie, sama zaczęłam chętnie korzystać z nowego narzędzia. Może właśnie za dużo. Skąd ten wniosek i co to w ogóle ma wspólnego z tematem tej publikacji?
W ostatnim czasie coraz częściej zaczęłam u siebie zauważać zmniejszoną zdolność do samodzielnego pisania i co za tym idzie myślenia.
Doszło do tego, że nie byłam w stanie napisać kilku zdań do sekcji “O MNIE” samodzielnie. Wolałam, żeby napisał mi to czat, a ja jedynie miałam pełnić funkcję redaktora.
Zresztą, pewnie aktualnie tak właśnie działa większość z nas.
Skłoniło mnie to do poważnej refleksji.
Zaczęłam się zastanawiać czy jeśli dalej tak namiętnie będę korzystać w ten sposób ze sztucznej inteligencji, to czy nie zatracę całkiem “funkcji” samodzielnego składania zdań?
Raczej za wcześnie na to, żeby ktoś zdążył to rzetelnie zbadać, jednak nie trzeba być naukowcem, aby zauważyć u siebie i swoich bliskich zmianę, która nastąpiła w naszych mózgach w ciągu kilku ostatnich lat.
My udajemy, że piszemy treści, a inni udają, że to czytają. Dosłownie.
Zabrzmię jak boomer, ale doskonale pamiętam czasy blogowania w internecie, kiedy pisaliśmy artykuły i chętnie je czytaliśmy. I co ciekawe, wciąż pozostają wśród nas osoby, które wolą coś przeczytać, niż obejrzeć. Tak, jestem jedną z nich i tak, jako marketingowiec wiem, że to moja osobista perspektywa i w skali może niewiele znaczyć. 🙂
Jednak w kontekście marketingu i budowania marki (w mojej ocenie): To, co według wielu jest potężnym zagrożeniem, tak naprawdę może być dla ogromną szansą.
Dlaczego?
Dlatego, że nagle wszyscy nauczyli się pisać, bezbłędnie. Opisy do postów, teksty na bloga, scenariusze do rolek przestały być problemem. Każdy jest ekspertem i każdy ma “swoje” zdanie, które chętnie wyraża.
No właśnie, znowu celowo wzięłam jedno słowo w cudzysłów – “swoje”.
Zalała nas fala treści, na początku wszyscy się zachłysnęliśmy treściami generowanymi przez AI, fajnie. Jednak po dłuższym czasie, jesteśmy w stanie po jednym, dwóch zdaniach rozpoznać treści nawet poprawianie przez czata.
Co za tym idzie? Zatoczyliśmy piękne koło. To właśnie dziś, za chwilę w 2027 roku – Twoja prawdziwa, osobista perspektywa znowu ma szansę jak nic innego wyróżnić Cię na tle konkurencji.
Potrafisz napisać kilka zdań bez pomocy AI? Uwierz mi, ludzie to widzą, czują. Wszyscy jesteśmy zmęczeni czytaniem treści, które generuje maszyna.
Nadal jesteśmy ciekawi drugiego człowieka, jego realnej opinii, perspektywy, doświadczenia.
Dlatego znowu, jeśli tworzysz coś sam/a, bazując na Twojej obserwacji, potrafisz samodzielnie ubrać to w słowa i jeszcze dołożyć do tego fajny obrazek, znajdziesz swoich ludzi. 🙂
Czy zatem w 2027 warto budować markę osobistą w internecie?
Według mnie ZDECYDOWANIE TAK. Ale jak to zrobić? W co warto angażować swoją energię, a co odpuścić? Odpowiemy sobie na te pytania w kolejnych artykułach.
Nie chcesz ich przegapić? Zapisz się na mój newsletter!
Do zobaczenia!
Asia
